Całe wczorajsze zdarzenie nie miało dla mnie sensu, zazwyczaj nie myślę o takich rzeczach tak wcześnie rano, zaraz po przebudzeniu,ale może tylko dlatego, że "taka rzecz" nie miała jeszcze zdarzenia, zazwyczaj trzymam się reguł i...nie szydzę z Miraż. Ale jestem ciekawa dlaczego akurat Cornel ? Przecież mogła zabić kogokolwiek na przykład jego siostrę Lise czy,czy po prostu kogokolwiek.On nawet nie wiedział, że ja istnieje, żył sobie spokojnie maczając palce w magii i odprawiając te swoje rytuały...
-Może właśnie tym zawiniłem ? -Usłyszałam dźwięczny głos i przerażona rozejrzałam się po pokoju, bo przecież Brina ma dziś wolne, a rodziców nie widziałąm od...Od miesiąca . Nagle stwierdziwszy iż nikogo nie ma poza mną w pokoju ,ku zdziwieniu zobaczyłam piękną, nieskazitelną postać chłopaka w lustrze.Był ubrany w białą bufiastą koszule ,czarne ,dopasowane spodnie, a jego czupryna było lekko roztrzepana. Wyglądał zupełnie jak Cornel tylko,że lepszy,upiększony ,idealny.
-A więc tak to jest po śmierci,hmm...A może to coś z tym lustrem nie tak?-Parsknęłam niechcący na głos po czym znów usłyszałam dźwięk czystego głosu chłopca:
-Duch twojego zamordowanego przez Miraż znajomego pojawia ci się w lustrze,a ty pytasz czy coś z tym lustrem nie tak ?Co jak co Juliet,ale takie są fakty : ty jesteś przeklęta,a ja wyglądam bosko- Na jego smukłej twarzy pojawił się łobuzersko-szyderczy uśmiech, a ja zaniemówiłam, bo co miałam mu powiedzieć ?
"Hej Cornel przepraszam,że tak wyszło, ale zostałeś zamordowany przeze mnie ,osobę która podczas urodzin Sam po pijaku naśmiewałam się z Miraż , za co ty zapłaciłeś życiem ?!"
O nie, ani mi się śni !
-Dlaczego?-Zapytał robiąc "minę szczeniaczka"
Zupełnie nie wiedziałam o co mu chodzi, przecież nic nie powiedziałam chyba,że...
-Chyba,że jako duch czarownika, który został zabity z twojej winy mam prawo czytać twoje myśli ? Jeżeli to chciałaś powiedzieć, a raczej pomyśleć-znów ten uśmiech-to tak,mam prawo.
Chwila przemyślenia i kompletna pustka,ale zaraz,zaraz...
-Coś ty powiedział? Byłeś cza-ro-wni-kiem ?
-Tak jakby,wiesz składanie mini ofiar,przepis na 5 z matmy,proste ,a zarazem przydatne "zaklęcia" nie miałem,żadnej super mocy,o nie,nie,nie .Moi dziadkowie uczyli się tego od wieków tak samo jak i ja.
-Coś takiego jak tarot?
-No właśnie.Aż w końcu spotkałem Elizabeth(bogini mądrości),która przekazała mi pewny dar w zamian za moją ciężką pracę,dar który uwolniłby cię od niecnego przekrętu Miraż(bogini śmierci).I już nikt by nie ucierpiał,nie zginął,żyłabyś normalnie,bezpiecznie.
-No to na co czekasz?-Pojawiła się we mnie nuta nadziei,moje życie może być normalne i już nikogo nie skrzywdziłabym nieświadomie, nie do takiego stopnie,nikogo życie już nigdy nie byłoby zagrożone,to ja już nie byłabym zagrożeniem...
-Ha ha ha ha ha ha-Zaśmiał się szyderczo,a ja stałam tylko zupełnie jak mała bezbronna dziewczynka i nie widziałam niczego zabawnego w tym co powiedziałam.
-Juliet ! Nie zapomniałaś się skarbie ?Ja nie żyje...Jestem bezradny.Nie zdziałam nic chyba,że...
-CHYBA,ŻE ODWIEDZIMY ZEFIRĘ-powiedzieliśmy jednocześnie,a pokój ogarnęła złowieszcza cisza...
Prolog
Trzeba wierzyć w siebie. Bogowie doceniają tylko taki rodzaj wiary. Należy uczyć się żyć z tęsknotą i nie przywiązywać się do ludzi, bo każde istnienie ma swój początek jak i koniec. Musisz trzymać się zasad, bo inaczej możesz stracić coś czego nie będzie Ci żal, ale jednak zyskasz to okropne poczucie winy, które po czasie zniszczy Cię od środka. Wiesz jak to jest gdy przyjaciel zawodzi ? To wyobraź sobie jak to jest gdy zawiedzie Cię osoba, której nie znasz ,od której zależy twoje życie, a ty nie masz o tym pojęcia...
Nazywam się Juliet i jestem przeklęta .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
Kompozycja tego rozdziału jest bardzo wszechstronna ,doskonale piszesz i jestem pewien ze osiagniesz to co chcesz.
Super kompozycja ;]
Bardzo ciekawa notka !
Prześlij komentarz